Dieta Dukana 2/2
dieta-kopenhaska-w-skrocie

W niniejszej notatce będziemy kontynuować temat kontrowersyjnej diety Dukana, która pomimo tego, że ma na swoim karku już ładnych kilka lat, wciąż wzbudza w internecie (i nie tylko) ożywione dyskusje. Nie ma bowiem zgody co do tego, czy dieta zwana czasami "protalem" jest dla naszego organizmu zdrowa. Bo to, że jest skuteczna w odchudzaniu, przedmiotem dyskusji już nie jest - ona naprawdę działa. W rozmowach na temat diety Dukana popełnia się zazwyczaj jeden naprawdę poważny błąd merytoryczny, który powinniśmy naprostować na samym początku. Chodzi o pogląd, że dieta ta jest niebezpieczna dlatego, że nie zaopatruje organizmu w niezbędne mu węglowodany. Można się spotkać również z opiniami, że rzeczonych węglowodanów nie posiadają nawet warzywa, którymi zgodnie z zaleceniami urozmaica się "protal". Jest to piramidalna bzdura, ponieważ wspomniane warzywa zawierają węglowodany, tak samo jak i nabiał a nawet niektóre części spożywanych zwierząt. Czym w ogóle są te węglowodany? Są one związkami organicznymi zbudowanymi z węgla, tlenu oraz wodoru. Ich inna nazwa to "cukrowce". Węglowodany są wieloalkoholami o pojedynczej grupie OH poddanej procesowi utlenienia do grupy aldehydowej (czyli "aldozy") albo ketonowej (inaczej "ketozy"). Tyle chemia, przejdźmy raczej do czegoś ciekawszego - produktów spożywczych, w których możemy znaleźć węglowodany. Rzeczywiście najwięcej ich występuje w produktach pochodzenia zbożowego, czyli w rzeczach w diecie Dukana zakazanych: w makaronach, mąkach, pieczywie oraz kaszach i tym podobnych. Bardzo dużo węglowodanów zawierają rośliny strączkowe oraz te, które są dla nas źródłem cukru (czyli na przykład buraki cukrowe, trzcina cukrowa lub większość sadowych owoców). Rzeczywiście, trzeba przyznać, że poziom węglowodanu w tych warzywach jest niezwykle wysoki i wynosi nawet nieco powyżej 70 procent składu. Nie oznacza to jednak, że pozostałe warzywa są ich pozbawione! Zawartością węglowodanów na poziomie czterech do ośmiu procent mogą się pochwalić na przykład marchew, sałata albo fasolka szparagowa. Nie taki więc "protal" straszny.